zużyte tylko pierścienie olejowe i/lub uszczelniacze zaworowe.
To jest widok strony w wersji do druku
marcin.b2508 remont silnika nie sprowadzi się w moim przypadku tylko do wymiany uszczelniaczy i pierścieni olejowych, prawda? Lepiej wszystkie pierścienie, panewki, prowadnice, zawory, itd. itd. ;) Mam zamiar przeprowadzić taką operację, ale w następne wakacje ;)
Co do problemu xszy'ego jestem za remontami silnika niżeli za wymianą z tego względu, że jeśli masz zamiar pojeździć jeszcze przez dłuższy czas tym samochodem to może warto zainwestować w remont i jeździć z pewnością dobrej kondycji silnika ;)
co do pierścieni to i tak są w kompletach na 1 tłok samego olejowego nie kupisz, ale zdecydowanie wymiana wszystkich. no i prowadnice do sprawdzenia, jeśli będą luzy to do wymiany. przy zużytych prowadnicach nowy uszczelniacz pomoże ale na krótko. a co do panewek jeśli będą w dobrym stanie to zostaw stare.
tutaj w grę wchodzi tulejowanie ewentualnie sam szlif czyli muszą być tłoki nad wymiarowe czyli koszta koszta i jeszcze raz koszta. wartość naprawy może zbliżyć się do wartości auta.
Qrcze ale Panowie rozpisaliście się :) Aż miło się robi.
A więc tak. Byłem u mechanika. Mechanik wytłumaczył mi po prostemu na czym dokładnie polega usterka. Dawno temu przy rozmowie napomniał że " silnik wygląda jak by miał ze 400kkm przejechane a nie jak licznik wskazuje - 200kkm.
Wczoraj wytłumaczył o co chodzi z cylindrem - " Cylinder, jest tak wypracowany że powstała luka miedzy tłokiem a owym cylindrem". Czyli niby (nie)zwykła eksploatacja. Powiedziałem mu że napiszę papier z tym co on mi powiedział a on się pod nim podpisze i podbije. To będzie chwilowa alternatywa zamiast rzeczoznawcy.
Poniżej wstawiam odpowiedź pierwszego prawnika w tej sprawie:
" Dla ustalenia odpowiedzialności sprzedawcy kluczowe są dwie kwestie:
1) czy wiedział Pan o wadzie w momencie kupna,
2) jeśli nie, to czy wada jest charakterystyczna dla pojazdu w tym wieku i o tym przebiegu tzn. czy jest efektem normalnego, przeciętnego zużycia pojazdu (tzw.wady eksploatacyjne).
Druga okoliczność wynika z tego, że rzeczy używane w naturalny sposób zużywają się i w samochodzie mogą istnieć jakieś wady. Sprzedawca
odpowiada za:
- wady, które NIE SĄ efektem normalnego zużycia pojazdu w danym wieku i o danym przebiegu,
- wady eksploatacyjne, a więc takie, które co prawda są efektem normalnego zużycia pojazdu, ale sprzedawca zapewniał, że ich nie ma
np. zapewniał, że wymienił pasek rozrządu (który w pojeździe z danego rocznika mógł już wymagać wymiany), podczas gdy tego nie zrobił. "
Skupiając się na 3 powyższych liniach tekstu można śmiało stwierdzić że zostałem zrobiony w "bambuche".
Porozmawiałem chwilę z mechanikiem i jak się okazało, że są tylko 2 sposoby aby dowiedzieć się czy silnik bierze olej jeżeli w ogóle go bierze.
1. Jeździmy i widzimy.
2. Rozbieramy silnik i widzimy.
Czy ma racje? Mi się wydaje że ma. A jeżeli tak jest to faktycznie kupno używanego silnika może być problematyczne. Owszem jak bym miał pieniądze to zrobił bym to tulejowanie o którym wspomnieliście powyżej. Ale naprawa nie skupia się tylko na tulejowaniu. Jest szereg innych rzeczy które muszę zrobić i za nie zapłacić. I tutaj koszty mogą sięgać wartości stilo co uważam że jest bezsensowne.
Co do naprawy auta, jeżeli nie dojdzie do porozumienia między mną a sprzedającym to nie będę mógł nic zrobić z autem do czasu aż sąd nie powoła biegłego który stwierdzi i oszacuje koszty napraw. To jest potrzebne abym mógł odzyskać koszta napraw.
Dosłownie mam już dość. Jutro jadę do prawnika któremu oddaje sprawę a zaraz po nim do byłego właściciela poinformować że jutro, w mojej obecności musi podjąć decyzję...
A co do zdjęć. Jutro będę też u mechanika z tym papierem to porobię zdjęcia.
niestety do tego auta sa juz dostepne TYLKO całe silniki zregenerowane przez FIATa. Kosztów Ci nie podaje bo sie złamiesz w kolanach chociaz bardzo tragicznie z ceną nie jest jak na taki element
No jeżeli cena przekracza kapitalny remont to proszę nie podawać :).
Zdjęć jeszcze dzisiaj nie załączę ponieważ miałem nie planowany wyjazd służbowy. Jutro wziąłem dzień wolny od pracy także na spokojnie obejdę mechanika, prawnika, itp.
Byłem dzisiaj u osoby widniejącej na dowodzie rejestracyjnym. Niestety nie miałem okazji porozmawiać z tą panią ( właścicielką ) ale z jej mężem który jednoznacznie mnie spławił mówiąc żebym poszedł do osoby sprzedającej auto ( jego syn ) który de facto nie jest właścicielem auta. Poinformowałem już że niebawem listonosz przyniesie wezwanie sądowne...
Nie wierze że są tacy ludzie. Najwidoczniej jeszcze mało widziałem.
nie spodziewaj się, że były właściciel będzie miły, wyrozumiały i chętny do pomocy. sprzedający trefne auta to kanalie, ludzie bez zasad i sumienia. jeśli chcesz z nimi wygrać musisz być taki sam jak oni, a nawet jeszcze gorszy :devil: