Fiat 500 1.2 Problemy z silnikem
Dzien dobry,
od okolo roku borykam siee z problemami moje Fiata 500 1.2 2017rok.
Auto zostalo kupione jako uzywane z przebiegiem 1 tys. km i od razu zalozylem do niego gaz. Obecnie mam najechane 51 tys. km i 4 lata jestem jego posiadaczem.
Okolo rok temu zaczely sie pojawiac problemy. Zaczelo sie od tego ze w zime przy niskich temperaturach zdarzylo sie ze auto podczas jazdy nagle tracilo moc, wyskakiwal check engine. Po zatrzymaniu sie i zgaszeniu silnika wszystko ustawalo i mozna bylo jechac dalej. Zdarzylo mi sie to moze 3-4 razy ale tylko w zima, a lato nie bylo problemu. Nikt nie wiedzial z czego to sie bierze i jedyna porada to pojezdzic troche dluzej na benzynie.
Od tego roku jakos w lutym po przegladzie gazu pojawily sie duzo wieksze problemy. Auto na wolnych obrotach zachowywalo sie tak jakby wypadal mu zaplon, podczas postoju (najbardziej odczuwalne dopiero na rozgrzanym silniku) auto zaczynalo prychac i silnik nierowno chodzil, po chwili sie uspokajalo. Dzialo sie to tylko na benzynie, na gazie auto chodzilo dobrze (co bylo juz bardzo zastanawiajace)
W tym czasie zaczal tez pojawiac sie blad zwiazany z MAP sensorem P0109. Wymienilem ten czujnik (finalnie 2 razy) ale problem nie znikal. Poczekalem jeszcze troche liczac ze to wina mrozu i jesli w cieplejsze dni wszystko bedzie chodzilo dobrze to bede mial podstawy do dalszej diagnozy. Jednak tak sie nie stalo. Mimo wiosny i lata problem caly czas byl. Zniknal blad MAP sensora lecz auto caly czas chodzilo nierowno. Zaczalem wiec doglebniej badac. Bylem tez w serwisie gdzie montowano mi gaz ale tam jezeli chodzi o mapy i ich strone wszystko bylo okej. W tym czasie bylem tez u mechanika, lecz jego jedyna diagnoza bylo to ze silnik nie trzyma cisnienia (chociaz nie mogl doprecyzowac szczegolow) i ze mam tak jezdzic, a jak juz bedzie bardzo zle to planowanie glowicy. Pojezdzilem okolo 1 miesiac na benzynie ale to tez nie przynioslo efektow.
Tutaj przypomne ze trzesienie i prychanie pojawialo sie tylko na benzynie, na gazie auto drgalo ale sam silnik jakby chodz lepiej.
Sprawdzilem kompresje, wtryskiwacze, swiece, cewke zaplonowa, sonde lambda, przepustnice, wszystko co mogloby moim zdanie powodowac efekt wypadania zaplonu ale nim nie bylo. Tutaj tez wazna sprawa, obroty NIE faluja!! Zaczalem jezdzic takze z wpietym OBD aby kontrolowac parametry. Z OBD wynikalo ze STFT oraz LTFT (benzyny) mam wyraznie na minusie i byly w stanie osiagnac poziom -20%. Wszystkie inne parametry trzymaly sie w normie. Udalo mi sie umowic do mechanika ktory bawi sie rowniez gazem i tam wyszlo ze mam luzy zaworowe wiec je zrobilismy. I tutaj nastepuje delikatny zwrot akcji. Rzeczywiscie po zrobieniu luzow zaworowych auto przestalo na wolnych obrotach wpadac w trzesienie sie i prychac (uczucie jak wypadanie zaplonu), a przynajmniej od okolo 1,5 tygodnia jak to zrobliem to sie nie pojawilo. Auto jakby chodzi lepiej lecz caly czas jest uczucie ze auto drga bardziej niz powinno i jest to dosc odczuwalne (oczywiscie dalej mowimy o obrotach jalowych). Dodatkowo od okolo tygodnia caly czas pojawiaja mi sie bledy P0011, P0009 oraz P0341, oraz P0441. Check engine wywala od bledu P0009. Przekonany ze mechanicznie wszystko jest okej wymienilem czujnik pozycji walka rozrzadu, ale po jednym dniu jazdy bledy zaczely pojawiac sie znowu (rozmawialem z mechanikiem i przy ustawianiu zaworow nic przy rozrzadzie nie bylo robione).
Troche juz jestem w kropce, jedyne moje podejrzenia ida w kierunku wiazki elektrycznej (gdzies, cos jest przerwane albo nie styka) lub samego komputera (od grzania silnika zaczal wariowas albo jakies zimne luty sie zrobily)
Historia troche dluga ale mam nadzieje ze da sie zrozumiec.
Zwracam sie z ogromna prosba o pomoc, jezli cos jest niezrozumiale albo zbyt malo szczegolowe to dajcie znac, sprobuje uzupelnic informacje.
Sam nie jestem mechanikiem ale moze ktos mial podobnie albo ma pomysl co moze byc przyczyna.
Z gory dziekuje i pozdrawiam